kwietnia 28


Z pewnym zniecierpliwieniem bujam się na fotelu. Problem w tym, że to nie fotel, tylko krzesło, i nie bujany a biurowy - reszta się zgadza. Siedzę sobie przy biurku w firmie i odliczam godziny pracy do końca tego miesiąca, do rozpoczęcia wyprawy majowoweekendowej.

Holandia na celowniku, w planach wyjazd późną nocą ze środy na czwartek, a tam odwiedzenie Asi M., no i pewnie zwiedzenie Utrechtu (”najpiękniejsze miasto w Holandii” - tak mówią erasmusowi znajomi Asi M.) i Amsterdamu (nie! nie przyjmuję żadnych zamówień! :) ). Aha - i jedziemy Matizem… w pięć osób - jak spontan, to spontan :)

Krótka notka, bo pisana z pracy. Tak, żebyście wiedzieli, że żyję… i podróżuję w marzeniach i rzeczywistości.

Do napisania :)


kwietnia 09


Komu najbardziej zawdzięczasz swoje pasje? Kto pozwolił Tobie na poznawanie świata? Kto był tą pierwszą osobą, która wypchnęła Ciebie na “głęboką wodę”?

 

W moim życiu pojawiła się tylko jedna taka niezmiernie ważna osoba. Od kiedy pamiętam, podziwiałem Jej turystyczne pasje. Do dzisiaj w szufladzie trzymam mini-aparacik, ze slajdowymi zdjęciami z Rzymu (Buldek niedawno go odnalazł :) ). A jedna półka jest cała załadowana rzeczami pozwożonymi przez Tą Osobę - inne drobiazgi z całej Europy, północnej Afryki i Bliskiego Wschodu. Dodatkowo miałem dawniej jobla na punkcie piłki nożnej i Ona wtedy z każdego ważniejszego miejsca na futbolowej mapie Europy przywoziła mi pocztówkę ze stadionem. Miała dużo szczęścia, że odwiedziła Izrael na kilka miesięcy przed wybuchem Drugiej Intifady, a i tak nie obyło się bez ciekawych historii. Pamiętam Jej opowieści, jak w noc po większym trzęsieniu w Atenach zastała swoją łazienkę bez… kafelek na ścianach. No i pobłądziła w centrum Kairu ze znikomą znajomością języków obcych oraz nazwy hotelu (jakoś sobie poradziła z pomocą “szalonego egipskiego taksówkarza”). Stać ją było na 3-tygodniowe objazdówki po Zachodniej Europie - od Niemiec, przez Szwajcarię i Francję, po Hiszpanię i Portugalię - i mówiąc “stać” nie mam na myśli finansów, ale przygotowanie fizyczne. Podróżowanie zaczęła po 60-tce, z chorym sercem, po jednym zawale.

To ona pierwsza wypchnęła mnie w pierwszą podróż zagraniczną, 8 lat temu do Grecji, niemal wbrew woli moich Rodziców. Trzy lata później, na osiemnaste urodziny, zafundowała mi kamerę cyfrową z najwyższej półki - płakałem ze szczęścia. I to Ona była jedyną osobą, która do końca rozumiała moje fanatyczne opowieści - o Grecji, o Bałkanach i Europie Środkową, po kraje Europy Zachodniej. Potrafiła mnie w tych opowieściach jeszcze rozkręcać - “a wodospady Krka? nie kąpałeś się tam?!”, “Mogliście pojechać dalej, bo Dubrownik to perełka!”, itd… itd.

 

Dzisiaj mijają dokładnie dwa lata od kiedy wybrała się w ostatnią podróż tego życia.
Dziękuję Ci za to, że mnie tym wszystkim zaraziłaś, Babciu.