Przy okazji porannej niedzielnej kawki, ale zaraz po tym, jak uświadomiłem sobie, że przegapiłem właśnie odcinek “Boso przez świat” Cejrowskiego, rzuciłem jeszcze raz okiem na fotografie, które zostały wyróżnione w konkursie World Press Photo 2008. Informowaliśmy już o tym, kto wygrał, pokazaliśmy zdjęcia, które spodobały się nam szczególnie.
Przejrzałem wszystkie po kolei, zachwycając się niekiedy grą światła, niekiedy niesamowitą ostrością ujęć, a zaraz potem rozmazanym drugim planem. Warsztat! - chciałoby się powiedzieć, ćwiczony przecież przez kilkanaście lat. Przez ręce tych fotografów przewinęło się już wiele aparatów. To wszystko jest niezaprzeczalne.
Martwi mnie jednak inna rzecz. Co roku w tych konkursach wyróżniane są zdjęcia, na których głównie pokazywany jest ból, strach, przerażenie, płacz (bynajmniej nie ze szczęścia), krzyk. Rok w rok, zdecydowana większość zdjęć tak wygląda. A przecież większość naszego świata nie jest “zła”… prawda?