8 dni do wylotu. Jakoś trzeba będzie sobie zorganizować noclegi na Wyspach, cztery noclegi. Ten ostatni, co już ustaliliśmy, spędzamy na Stansted, czekając na poranny lot. Dwie noce zostaną spędzone odpowiednio: u krewnych Qbalki (pierwsza), no i u naszej bardzo dobrej znajomej, Mileny, którą los przegnał aż tak daleko.
Jak znajdziemy pierwszy nocleg w Londynie? Przez Couchsurfing. Nie pamiętam nawet, od kiedy jestem członkiem tej sieci - chyba od początku wakacji 2006 roku. Szykowaliśmy z Michałem wyprawę po Portugalii oraz Hiszpanii i wynalazłem link do tego serwisu na którymś z serwisów społecznościowych. Idea CouchSurfingu polega na wymienianiu się ( oferowaniu sobie nawzajem) miejsc noclegowych, kanap, a czasami nawet miejsc na podłodze - na całym świecie, w niemal każdym zakątku globu.
Wróćmy do ów 2006 roku. W środku sezonu szukałem kogokolwiek, kto mógłby mnie przenocować, nawet na podłodze. Rozesłałem w sumie kilkaset request’ów, czyli prywatnych wiadomości z prośbą o przenocowanie. Większość odpisywała mi, że już od paru miesięcy mają zapełniony grafik noclegów. Mój i Michała błąd, jak skończył się brak możliwości couchsurfingowania u Portugalczyków i Hiszpanów, opowiem przy innej okazji.
Bogatszy o doświadczenia wiedziałem, jak zabrać się za te sprawy w następne wakacje. Rok później, w Kadyksie na placu, którego nazwy nie pamiętam, o określonej godzinie czekaliśmy z JJ na pewnego przystojnego Hiszpana. Po kilku minutach rozmowy, ot tak sobie dał nam klucze do swojego mieszkania, tłumacząc się nam, że musi wracać do pracy. Pożegnał się jeszcze “bye, my friends” i poszedł… Takie zaufanie! No i nocleg za free w bardzo komfortowych warunkach. Plus możliwość porozmawiania następnego dnia przy popołudniowej kawie z osobą nas goszczącą
Nocleg w Londynie przez CouchSurfing też się znalazł - i to, o dziwo, po 15 minutach od rozesłania request’ów. Chyba polubię to miasto.
