kwietnia 28
Z pewnym zniecierpliwieniem bujam się na fotelu. Problem w tym, że to nie fotel, tylko krzesło, i nie bujany a biurowy - reszta się zgadza. Siedzę sobie przy biurku w firmie i odliczam godziny pracy do końca tego miesiąca, do rozpoczęcia wyprawy majowoweekendowej.
Holandia na celowniku, w planach wyjazd późną nocą ze środy na czwartek, a tam odwiedzenie Asi M., no i pewnie zwiedzenie Utrechtu (”najpiękniejsze miasto w Holandii” - tak mówią erasmusowi znajomi Asi M.) i Amsterdamu (nie! nie przyjmuję żadnych zamówień!
). Aha - i jedziemy Matizem… w pięć osób - jak spontan, to spontan
Krótka notka, bo pisana z pracy. Tak, żebyście wiedzieli, że żyję… i podróżuję w marzeniach i rzeczywistości.
Do napisania ![]()