lutego 13
7 dni do wylotu. Dzisiaj będzie o Wielkiej Brytanii i Londynie tylko pośrednio. Odkopałem film, który nakręciłem przy okazji pobytu z JJ w Hiszpanii, a dokładniej w Gibraltarze. Pierwszy raz w życiu widziałem, żeby wstrzymywano ruch pieszych i wszelkich pojazdów na drodze dla umożliwienia startu samolotom. Państwo to jest na tyle małe, że pas startowy krzyżuje się z jedyną ulicą, która prowadzi z La Linea do Gibraltaru. Opuszczaliśmy już wtedy Gibraltar wędrując wzdłuż alei Winstona Churchilla w kierunku Hiszpanii, kiedy zauważyliśmy korek i szlabany. Wyciągnąłem szybko aparat, opcja “record” i oto, co udało mi się złapać.
Lubisz, gdy samolot startuje? Wbija Ciebie w siedzenie, masz świadomość, że cała maszyna gwałtownie przyspiesza, ale tego już tak bardzo nie odczuwasz. Słyszysz, jak rozpędzone koła, kręcąc się, uderzają o pas startowy potrząsając trochę samolotem. Masz świadomość, że wszystko przestaje zależeć od Ciebie, ale od tego gościa siedzącego za kokpitem, facet w wieżyczce i (czasami) sił nadprzyrodzonych. I nagle w Twojej psychice załącza się nowy stan świadomości - jestem w powietrzu…
lutego 07
13 dni do wylotu. Zwątpienie w bilety za 2PLN w dwie strony pojawiło się gdzieniegdzie. Dlatego najpierw dla wszystkich niedowiarków wklejam poniżej wyciętą część naszego wydrukowanego Itinerary. Wszystko widoczne, jak czarne na białym, a właściwie niebieskie na białym

Oczywiście nie bierzemy żadnych dodatkowych walizek - ot 10kg bagażu podręcznego wystarczy, chociaż będzie to trochę uciążliwe. Będzie trzeba zrezygnować chociażby z maszynki do golenia (bo ponoć mogę nią sterroryzować pół cabin crew, później cały samolot), płynów o określonych pojemnościach (nie wiem dlaczego, ale Unia Europejska wie). Tasaków, siekier oraz scyzoryków szwajcarskich i tak nie miałem zamiaru ze sobą zabierać. Lecimy też bez ubezpieczenia, bo po co ubezpieczać się przy lataniu samolotem? (An exit-door procedure at 1000 ft. The illusion of safety)
Koszty wyprawy na 2 złotych nie zatrzymają się na pewno. Już znaleźliśmy najtańszy sposób na przetransportowanie się z lotniska Stansted do centrum Londynu. Koszt? 8 funtów za bilet w dwie strony. Surownym okiem matematyka i ekonomisty mogę stwierdzić, że za jedną złotówkę przelecę około 1300 km, a po wylądowaniu za tą samą złotówkę przejadę się autobusem około 2,5 kilometra. 520-krotnie mniej… świat staję na głowie!
No i czas na organizowanie noclegów w samej stolicy Wielkiej Brytanii - znajomi, kuzynki, koledzy i CouchSurfing - wszystko za absolutne free. O tym już przy okazji następnej notki.
lutego 05
15 dni do wylotu. Chyba warto przypomnieć, od czego się to wszystko zaczęło. Podkreślam, że Londyn nie był nigdy szczytem moich marzeń turystycznych i podróżniczych. Nawet nigdy nie był ich celem. Jeśli już, to w mojej wyobraźni Londyn służył jako miejsce przesiadki - przylatywałem z Warszawy na Heathrow, a stamtąd odlatywałem na Malediwy, czy w kierunku jeszcze odleglejszych i cieplejszych krainy.
Oto mały flashback. Londyn, jako cel podróży, pojawił się dokładnie 8 stycznia 2008 roku. Wtedy właśnie jakimś cudem okazało się, że jest możliwa podróż z Gdańska do Londynu w obie strony, bez płacenia żadnych podatków i opłat lotniskowych, za… 2 złote. Szok i pozytywne zaskoczenie! - synonimy promocji Ryanair. Może jakaś pomyłka? Może błąd w systemie komputerowym? Ale mamy rezerwacje na papierze i będziemy się tej wersji trzymać. Jedyne utrudnienie polega na tym, że możemy wziąć tylko bagaż podręczny o wadze maksymalnej tylko 10 kg.
Ekipa wypadowa znalazła się natychmiast - oczywiście ja, do tego Qbalka, a jako swego rodzaju dodatek - Buldek i Juljia… ale tak szybko, jak się zdecydowali na podróż, tak szybko zrezygnowali. Do podróży startujemy więc we dwójkę - ja i Qbalka. 5 dni. W sumie około 3000 kilometrów do przebycia.
Zasada lowcost nr 1: Loty za złotówkę zdarzają się bardzo rzadko, ale się zdarzają